środa, 30 września 2015
poniedziałek, 28 września 2015
LUBLIN
Ostatnio tematem przewodnim na blogu stał się Dolny Śląsk. Dużo jeszcze zostało do napisania o tym pięknym rejonie. Ale dziś chciałabym Was zabrać w pierwszą część podróży w zupełnie inne miejsce, w którym byliśmy pierwszy raz- do Lublina. Wyjazd tam na jeden dzień był samochodem nieopłacalny, ale na szczęście Polski Bus nie dawno uruchomił nowe połączenie z Krakowa do tego miasta, więc nie mogliśmy nie skorzystać, zwłaszcza że bilety w dwie strony kupione z miesięcznym wyprzedzeniem kosztowały nas nie wiele ponad 40 zł.
Niewątpliwie jedną z największych atrakcji miasta jest Zamek Lubelski:
Historia tego miejsca sięga czasów Bolesława Chrobrego - mieściła się tutaj wtedy drewniana strażnica. Zamek powstał w XII wieku i stał się siedzibą królewskiego namiestnika, kasztelana. W wieku XIII powstała istniejąca do dziś murowana romańska wieża zwana donżonem. W zamku bywali królowie polscy m.in. Kazimierz Wielki oraz Władysław Jagiełło. W XVI wieku zamek przebudowano w stylu renesansowym. Uległ zniszczeniu w czasie wojen w XVIII wieku i dopiero w XIX wieku został odbudowany w stylu neogotyckim i pełnił rolę więzienia. Obecnie znajduje się tutaj siedziba Muzeum Lubelskiego, które było pierwszym punktem naszej wycieczki. Na zamku czekało nas miłe zaskoczenie, bowiem okazało się że trafiliśmy na dzień darmowych wejść.
niedziela, 6 września 2015
WALIM
W poprzednim poście pisałam Wam o pohitlerowskich sztolniach w Walimiu. Dziś o tym co jeszcze warto zobaczyć będąc w tej miejscowości.
Spacerując po Walimiu warto zatrzymać się przy kościele św. Jadwigi Śląskiej. Świątynia powstała w latach 1748-1751 jako kościół ewangelicki, zastępując drewniany dom modlitwy. Po II wojnie światowej po wysiedleniu stąd Niemców był miejscem opuszczonym.W latach 1959-1964 został odnowiony z przeznaczeniem na parafię katolicką. Jest to bardzo skromna budowla, posiadająca cechy barokowo- klasycystyczne. Niestety w czasie naszej wycieczki kościół był zamknięty. Z tego powodu z wnętrza kościoła mamy tylko nieliczne zdjęcia, które udało zrobić się przez kraty :
czwartek, 3 września 2015
SZTOLNIE W WALIMIU
Nasz urlop to nie tylko chodzenie po górach. Odwiedziliśmy również wiele ciekawych miejsc, bo Dolny Śląsk jest ich pełen. Są to tereny poniemieckie, a więc pełne tajemnic i historii. W czasie naszego pobytu w Górach Sowich mieszkaliśmy w miejscowości Rzeczka. Tuż obok w sąsiednim Walimiu znajdują się pohitlerowskie sztolnie, które należą do projektu "Riese". W czasie II wojny światowej rozpoczęto w tym rejonie prace górnicze i budowlane na niespotykaną dotąd skalę. W skład tego projektu wchodziło siedem kompleksów - "Rzeczka" (w Walimiu), "Jugowice", "Włodarz", "Osówka", "Soboń", "Sokolec-Gontowa" i " Książ". Siłę roboczą stanowili zagraniczni robotnicy przymusowi, którzy pracowali w strasznych warunkach i bardzo często umierali z powodu wycieńczenia i głodu. W zboczach gór drążono sztolnie i komory typowymi metodami górniczymi- wiercono otwory w skałach i rozsadzano je materiałami wybuchowymi. Urobek wywożono na powierzchnię kolejkami wąskotorowymi, a gotowe komory wzmacniano obudowami żelbetonowymi. Wokół części podziemnych przygotowywano również budowle dla innych celów, m.in obozy, warsztaty,magazyny. Budowano także infrastruktury drogowe, kolejowe,wodociągowe, kanalizacyjne i telefoniczne. Fragmenty tych budowli są widoczne do dzisiaj.
W pierwszym dniu naszego pobytu w tym rejonie udaliśmy się zwiedzić kompleks "Rzeczka". Część podziemną wytyczono na planie zbliżonym do litery "E". Znajdują się tutaj 3 równoległe sztolnie oraz system łączących je pod kątem prostym wyrobisk komorowych, tzw hal. Długość wyrobisk wynosi ok. 500 m. Wewnątrz panuje stała temperatura ok. 5-7 stopni, warto więc mieć ze sobą coś ciepłego planując odwiedzenie tego miejsca. Można zwiedzić tutaj prawie wykończoną wartownie a w niej zobaczyć eksponaty i dokumenty związane ze wszystkimi kompleksami.
Po więcej szczegółów zapraszam na stronę internetową kompleksu: http://www.sztolnie.pl/
Nasze zdjęcia ilustrujące to miejsce:
wtorek, 18 sierpnia 2015
WALIGÓRA
W dniu w którym zdobyliśmy Wielką Sowę wybraliśmy się również na Waligórę- najwyższy szczyt Gór Kamiennych. Swoją wyprawę rozpoczęliśmy ze schroniska Andrzejówka, pod które można podjechać samochodem. Według tabliczki czas dojścia na szczyt to tylko 15 minut ale nie wróżyło to wcale łatwej trasy. Podejście nie jest faktycznie długie, ale za to bardzo strome i męczące. Wchodzenie utrudniały małe i co chwilę zsuwające się spod nóg kamienie. Sam szczyt znajduje się w środku lasu więc nie mieliśmy również co liczyć na piękne widoki. Zrobiliśmy tylko zdjęcie przy tabliczce i ruszyliśmy w drogę powrotną. Postanowiliśmy, że zejdziemy innym szlakiem i sprawdzimy czy jest łatwiejszy. Okazało się,że faktycznie był dużo prostszy. Przy schodzeniu najpierw kierowaliśmy się szlakiem żółtym na Zamek Radosno, a później pojawiały się już tabliczki na Andrzejówkę. Trasa była bardzo przyjemna oraz mieliśmy szansę na ładne widoczki :) Na koniec zjedliśmy pyszny obiad w schronisku i posiedzieliśmy trochę przed budynkiem. Był to trochę męczący dzień,ale za to przyjemnie spędzony. Zapraszam do obejrzenia zdjęć :
Nasz cel- widok z okolic schroniska.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
PIERWSZY SZCZYT W SUDETACH - WIELKA SOWA
Przyszedł w końcu czas na pierwszy nasz wyjazd w Sudety. Odwiedziliśmy wiele wspaniałych miejsc, o których więcej już niedługo :)
Pierwszym górskim rejonem jaki odwiedziliśmy były Góry Sowie. Skąd w ogóle taka nazwa? Otóż według legendy pewien kmieć miał 7 córek. Był on strasznym tyranem. Gdy córki dorosły zaczęły się buntować. Któregoś dnia wędrowny kupiec dał im magiczną chustę, która mogła przemienić każdego, kto ją posiadał w zwierze. Ostrzegł jednak, że trzecia przemiana jest już nieodwracalna. Dziewczęta postanowiły uciec z domu. Ojciec, gdy to spostrzegł bardzo się rozzłościł i poprosił wiedźmę o gałązkę bukową, która pozwała zmieniać wygląd. Wyruszył w pogoń. Dziewczyny dostrzegły go z jednego ze szczytów, szybko pomachały chustą i zmieniły się w szybkie zające. Kmieć bez zastanowienia przemienił się wówczas w jastrzębia. Widząc nad sobą cień ogromnego ptaka szybko przemieniły się w piękne łanie. Równie szybko ojciec przemienił się znowu, tym razem w wilka i rzucił się w pogoń. Siostry pamiętały, że zmieniając postać kolejny raz pozostaną już takie na zawsze. Ale nie miały wyjścia. Stały się sowami i odleciały, szukając schronienia w lesie. Mężczyzna wrócił do domu i wtedy zdał sobie sprawę co uczynił. Wieczorami dziewczyny- sowy przylatywały w okolice rodzinnej chaty, a góry niosły ich smutne pohukiwania. Ludzie zaczęli nazywać te góry Sowimi i tak już pozostało do dziś.
To tyle legenda. :) A teraz czas na piękna rzeczywistość. Drugiego dnia urlopu wybraliśmy się na wycieczkę na Wielką Sowę, najwyższy szczyt Gór Sowich, a więc jednocześnie kolejny do Korony Gór Polski.
Punktem startowym była Przełęcz Sokola w miejscowości Rzeczka. Całość wyjścia pod górę trwała ok. godziny. Po drodze mijaliśmy dwa schroniska - "Orzeł" oraz "Sowa". Na szczycie znajduje się wieża widokowa. Wstęp na nią jest płatny. Warto jednak zapłacić i delektować się wspaniałymi widokami - o ile oczywiście dopisze pogoda :) My mieliśmy wyśmienitą. :)
Pierwsze widoki ukazały się już w okolicy pierwszego schroniska:
niedziela, 5 lipca 2015
KRAKOWSKA LINIA MUZEALNA
Od kilku lat krakowskie MPK w wakacje uruchamia tzw. linię muzealną, czyli wypuszcza na kursy wycofane już z eksploatacji tramwaje i autobusy. W ubiegłą niedzielę (28.06) postanowiliśmy więc przejechać się specjalnie na ten dzień utworzoną linią 140 na której kursował m.in Jelcz 021, czyli tzw. przegubowy ogórek:
Subskrybuj:
Posty (Atom)




